„Panie kierowco nie jestem rzeczą!” - o absurdach komunikacyjnych Warszawy


14.04.2015

A Pani tu w jakim celu?

Dziesiątki ludzi stających na przystankach w drodze do szkoły lub pracy. Zatłoczone do granic możliwości autobusy i tramwaje. To codzienny obraz Warszawy o poranku.
A wśród nich dwie osoby na wózkach…

Wsiadłam do autobusu, którym jeżdżę codziennie do pracy. Na następnym przystanku czekała już młoda dziewczyna poruszająca się na wózku inwalidzkim, z którą czasami się mijam (dodam, że sama jestem osobą jeżdżącą na wózku). Przesunęłam się więc bliżej ściany, aby zrobić jej trochę miejsca, zaś jakiś młody chłopak pomógł jej wsiąść. Widząc ten obraz pomyślałam sobie, że są jednak na świecie pomocni ludzie. Chwilę później w drzwiach autobusu zjawił się kierowca. Zgadnijcie w  jakiej sprawie przyszedł? Aby zapytać tej dziewczyny czy nie potrzebuje jakieś pomocy, a może na jakim przystanku wysiada, by otworzyć jej platformę?

Otóż nic podobnego. Celem wizyty kierowcy, było natychmiastowe wyproszenie pasażerki z autobusu. Dlaczego? Zdaniem Pana Kierowcy „autobus jest przeznaczony do przewozu tylko i wyłącznie jednej osoby na wózku, a każda następna nie ma prawa do takiego autobusu wsiąść”. Ogromne było moje zdziwienie, gdyż nigdy dotąd nie spotkałam się z tak absurdalnym pomysłem.

To nie był jednak koniec zarządzeń kierowcy. Po wyproszeniu tamtej dziewczyny, przyszła kolej na to, aby i mi kazać się podporządkować, gdyż podobno ja również nie przestrzegam wymogów. Jakich? Otóż, „osobie niepełnosprawnej nakazuje się natychmiastowe zajęcie wyznaczonego jej miejsca i przypięcie się pasami bezpieczeństwa”- gburowato burknął kierowca. Tego było już za wiele. Nie wytrzymałam - „Panie kierowco, autobus nie jest przystosowany do przewozu więcej niż jednej osoby niepełnosprawnej, zaś mój wózek nie jest przystosowany do jazdy w pasach. Ja natomiast nie jestem rzeczą ,którą można sobie przestawiać wedle swoich zachcianek.”. Zdziwiony, że osoba z niepełnosprawnością potrafi się odezwać, kierowca zasiadł z powrotem na swoje miejsce i  ruszył w dalszą trasę.

Skąd się wzięło tak aroganckie zachowanie kierowcy, nie mam pojęcia. Wiem jedno, nigdy nie spotkałam się, aby kierowca liczył ile osób jedzie w autobusie. Często przecież jest tak, że ludzie wręcz wypychają drzwi z powodu panującego wewnątrz tłoku. Skoro, tak to dlaczego wręcz wyrzuca się osobę na wózku tylko dlatego, że w środku jest inny wózek? Przecież osoby z niepełnosprawnością to tacy sami ludzie i nie chcą, aby traktować ich w inny sposób.

Autorka: A.O.

Dealerzy biorący udział w programie:


Znajdź dealera »

Kontakt


Peugeot Polska Sp. z o.o.
Al. Krakowska 206
02-219 Warszawa

Napisz do nas:


dorota.kozlowska@peugeot.com